Zrobiłem tak samo jak Ty ale teraz widzę, że z ta informacją od trenera to nie jest zły pomysł... Po prostu nie zerkasz czy trening się odbył tylko czekasz w gabinecie przy kawce aż zdyszany trener przybiegnie i poinformuje Cię, ze trening właśnie dobiegł końca... ;-)
Nazwać przedmiot po imieniu, to zniszczyć 3/4 uroku poetyckiego, który utkany ze szczęścia powolnego odgadywania.